Lubię powieści Lema, lubię bo ukryta jest w nich rzeczywistość otaczającego świata, tak przynajmniej było, gdy one powstawały. Według pisarza, kontakt w kosmosie miedzy cywilizacjami jest mało prawdopodobny, dlatego, że nie widać, aby ktokolwiek się o niego starał. Pierwszym dowodem na nieziszczalność marzenia o międzyplanetarnych rozmowach jest sławetne silentium universi. Kosmos, skanowany przez nasłuchujące hipotetycznych sygnałów urządzenia, statecznie milczy, z czego wniosek, że jeśli gdzieś w nim istnieją jakieś formy życia, to z pewnością są rzadkie i nieskore do wymiany doświadczeń z Ziemią. Pisząc o tym pragnę zwrócić wam uwagę że takie same uwarunkowania pojawiają się i u nas. To nic innego gdy sfera kontaktu pomiędzy zawiązkiem a pracodawca lub pracownikiem a przełożonym. I nic dziwnego: przegląd niezliczonych warunków, które kosmos musiał spełnić, aby się w nim na Ziemi narodziło życie, skłania dziś uczonych do rezerwy w ocenie szans powstania biosfery na innych planetach. Lem dodaje inny jeszcze powód, dla którego kosmos się nie odzywa, formułując pojęcie „okna kontaktu”, czyli takiego przedziału dziejów rozumnych gatunków, w którym cywilizacje w ogóle pragną z kimś z zewnątrz się porozumiewać. Dorastanie do formy kontaktu i dzielenia się wiedzą to bardzo subtelna nić, która niestety nie wyprzęgła się w naszych cieplarnianych Wedlowskich warunkach. Z jednej strony zahamowania systemowe i ukierunkowanie związkowców, że pracodawca jest wcielonym złem, bez krzty wiary sumienia, żądnym krwiopijcą, żerującym na pracownikach, z drugiej strony małostkowość i zaściankowość kierownictwa o aroganckim nastawieniu. I jak to stwierdził Lem, przed początkiem tego okresu rozmawiać nie są w stanie, po jego zakończeniu z takich lub innych powodów nie chcą. Wąskość tych okien dodatkowo ogranicza możliwości kosmicznego dialogu Wyprawa z Ziemi, która rusza w „Fiasku” w międzygwiezdną podróż, próbuje wstrzelić się w rzeczone okno — ponosi spektakularną klęskę! Cywilizacja planety Kwinty nie pragnie kontaktu, więcej: z całym samozaparciem przed nim się broni. W powieści wraca obsesyjnie jedna scena: bohater przemierza coś, co nazwać by można „przestrzenią obcości”, usiłując rozeznać się w rządzących nią prawach, ale obcy świat zazdrośnie strzeże swojej tajemnicy. I nic dziwnego że gdy spojrzymy na nasze zachowania i problemy znajdujemy odpowiedniki takich sytuacji i zdarzeń. Gdy się na to spojrzy troszkę z boku, można wyciągnąć ciekawe wnioski, ale to wymaga neutralności i zrozumienia zachodzących zdarzeń.
KOMUNIKATYWNOŚĆ





