A jeżeli dotknie nas to co poczęło być normą w stosunkach pracy, to znajdziemy w sobie tyle siły aby przeciwstawić się krokom i działaniom które będą występkiem wobec pracowników. Co zatem stanowi wartość związku, co stanowi o jego sukcesie? Nie można mówić o sukcesie związku, nie istnieje coś takiego. Związek Solidarność nie walczy dla sukcesu, on przeciwdziała krzywdzie i zrachowaniom anty pracowniczym, a tych jest niemało nawet u nas w zakładzie. Przede wszystkim wszelkiego rodzaju uprzedzenia, brak obiektywności w działaniu, to są główne grzechy naszych przełożonych. Najgorsze jest to, że wszelkie działania przeciw związkowi skupiają na tak zwanych kozłach ofiarnych. To niestety jest rzeczywistość paru osób pośród Kierowników i Liderów. Osobistą porażkę oceniają swoją miarą, a w swojej zaściankowości nie widzą nic poza koniuszkiem własnego Ja. Wtedy pojawiają się problemy, które doprowadzają do konfliktu. Staram się podkreślać to, jako zwycięstwo prawdy i rozsądku a nie, jako zwycięstwo związku. Mało ważna jest wygrana czy przegrana, ważnym jest, aby pracownik nie został pokrzywdzony. Tym się właśnie różnimy, staram się udowodnić, że ktoś działa nieetycznie, niezgodnie z prawem, itd.. To nie jest do końca działanie lidera związkowego i dobrego menagera, ale najważniejszą wartością są pracownicy a nie hasła związkowe i ordery. Dlatego gdy mówię, że ktoś mnie wkurza nie powinno odbierać się tego, jako uprzedzenia do kogoś, ale wkurza mnie działanie tej osoby często poza granicami jakichkolwiek norm moralnych i społecznych wobec pracowników. Brzmi to prawie jak wyznanie człowieka bez wad? Nigdy nie miałem zadatków na świętego, wręcz przeciwnie. Bardzo nie lubię jak ktoś robi ze mnie idiotę w dodatku głuchego i ślepego. A właśnie takie przekonanie pokutuje wśród przełożonych. Nic bardziej mylnego. Wiem o wielu ciekawych sprawach, wiem, w jaki sposób kierownicy lub liderzy wyrażają się o związku, wiem, jakie ruchy wykonują. To, że moja reakcja jest taka a nie inna, związana jest z dobrem pracowników a nie z jakimkolwiek zahamowaniem lub strachem przed kierownictwem lub dyrekcją. Natomiast skrzętnie zbieram materiał i potrafię w odpowiedniej chwili to wykorzystać. Jeżeli ktoś myśli, że ma do czynienia z osoba naiwna to się omylił. Siłą związku jest działanie skuteczne, ale jeżeli w jakikolwiek sposób może odbić się na stosunkach na stanowiskach pracowniczych, należy wykonywać to bardzo ostrożnie i działać na tyle wysoko w hierarchii firmy, aby sprawę załatwić skutecznie. Szczególnie, jeżeli chodzi o członków związku. Pewnych spraw nie da się ominąć nie ingerując w całość stosunków pracowniczych, ale sprawy dotyczące związkowców są priorytetowe i załatwiane będą w sposób szczególny i bez żadnej zwłoki. Nie będzie w tym przypadku żadnej taryfy ulgowej, nawet, jeżeli miałoby to dotyczyć kogoś z Zarządu
NISZCZĄ CO NAJPIĘKNIEJSZE





