Strona główna / BEZ KOMENTARZA / PAN PRZEŁOŻONY 4

PAN PRZEŁOŻONY 4

Jest ze mną coraz gorzej i niestety, chyba mam sklerozę. Oprócz dwóch, no może trzech przypadków, jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żeby ktokolwiek przyszedł i powiedział: … zróbcie coś, … nie damy rady bez tych pracowników, …. nikt nie zastąpi ich doświadczenia, ……brońcie ich, bo i nas załatwią… etc….etc…. Nic to nie kosztowało i nie bolało, wszystkim natomiast było to potrzebne.

Nie boję się krytyki i przepraszam za swoje teksty, za prawdomówność oraz brak ogłady. Nie jestem potulnym pluszowym misiem. Przepraszam za to, że może wyrwało mi się: „…..a teraz, drogie dzieci, pocałujcie misia w d…..” Ale oczekuję, że ktoś podejdzie do odchodzących pracowników i zamiast użalać się nad sobą i moim niezrównoważonym tekstem, przeprosi za to, że NIC nie zrobił. Każdy, komu przychodzi coś nazwać, zatytułować, staje przed kłopotliwym zadaniem. Tytuł ma bowiem zwrócić uwagę, zachęcić, także oddać istotę artykułu, a również podsunąć trop interpretacyjny. To nie lada zadanie. Zwłaszcza, jeśli tytuł ma być przekazem. Tu właśnie tkwi niebezpieczeństwo i wielkie pole do popisu dla wszelkiej maści świadomych i nieświadomych manipulatorów.

Nic nie będę streszczał – proszę się nie obawiać – polecam natomiast wszystkim myślącym, uważne przeczytać tytuł. Tak wiele mówił o tym, co faktycznie miało zostać przekazane. Otwórzmy wreszcie szeroko oczy i zastanówmy się, przecież nie wszyscy zachowują się elegancko. Wystarczy pomówienie jakiegoś gorliwca i masz przechlapane na zawsze. Nie wiem czy zdołam zmienić własne obyczaje, natomiast z całą pewnością wiem, że w toalecie palić nie będę – nawet, gdy zlikwidują wszystkie miejsca do tego przeznaczone. Proszę o wybaczenie, że w tak pokrętnym tonie wypowiadam się w tej chwili. Powinno być miło i radośnie, ale nie jest, bo znowu „ośmieszeni” na to mogą nie pozwolić. I proszę bez pomówień, że oto odezwał się zrzęda, któremu wszystko przeszkadza. Otóż nie wszystko. Wręcz przeciwnie. Cenię sobie sądy wyrażane ostrym słowem.

Dlatego z uporem staram się zwracać uwagę, że zamykanie spraw w kodeksach i paragrafach do niczego dobrego nie prowadzi. A tymczasem niedwuznacznie sugeruje się nam wszystkim, że wystarczy przyjęcie jakiegoś kodeksu i problem zniknie. Otóż nie zniknie, a może nawet nasili się, bo zachowań patologicznych, paragrafem się nie wyeliminuje. Przypomina mi się znany serial „Nemocnice na kraji města” (Szpital na peryferiach) gdzie w jednym z odcinków dr Strosmajer strofuje siostrę Hunkovą:

„Gdyby głupota umiała fruwać, to unosiłaby się Pani jak gołębica.”

Mimo że posiadam braki w wykształceniu, to nie oznacza, że moja inteligencja jest na poziomie neandertalczyka, któremu wystarczy dać maczugę, aby zaspokoił swoje intelektualne potrzeby. Miało być o kulturze dnia codziennego, a wyszło jak wyszło. Mimo wszystko pozostanę optymistą.

CIAU.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *